Taka ciekawostka...
W sumie w pewnej opozycji do gwary, w Katowicach tworzy się silny ośrodek propagowania polszczyzny. Powszechnie znane dyktando, nagrody Ambasadora Polszczyzny, a teraz akcja "Moda na polski"
Używaj polszczyzny, bo ci język zardzewieje
Jacek Madeja2009-02-22, ostatnia aktualizacja 2009-02-23 01:31
Katowice kolejny raz udowodniły, że są stolicą polszczyzny. W sobotę rozpoczęła się tu ogólnopolska akcja "Moda na polski".
Program "Moda na polski" wymyśliła Rada Języka Polskiego, działająca przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk. Data katowickiej inauguracji nie była przypadkowa. Odbyła się w ustanowionym przez UNESCO Międzynarodowym Dniu Języka Ojczystego. Współorganizatorem była Biblioteka Śląska. Jak wyjaśniała Krystyna Bochenek, wicemarszałek Senatu i członkini rady, to pilotażowy program ogólnopolskiego projektu. - Chcemy pokazać, że polski nie musi być nudny, wylansować modę na posługiwanie się bogatą i poprawną polszczyzną - wyjaśniła.
W sobotę do sali Sejmu Śląskiego przyjechali licealiści nie tylko ze Śląska. Nie zabrakło uczniów nawet z odległego Łańcuta czy Ostrowa Wielkopolskiego. Warunek był jeden: patronem szkoły musiał być wielki polski pisarz lub poeta.
Uczniowie stanęli przed arcytrudnym wyzwaniem. Zmierzyli się z dyktandem przygotowanym przez prof. Andrzeja Markowskiego, przewodniczącego Rady Języka Polskiego. Naszpikowany pułapkami tekst przede wszystkim stawiał uczniów przed dylematem pisania słów razem czy osobno. W gąszczu ortograficznych zawiłości niewiele pomogły żartobliwe podpowiedzi autora, że tekst liczy dokładnie 190 wyrazów, więc wszystko można policzyć. - Raczej nie mam szans. Pogubiłem się w tym wszystkim - mówił zaraz po odłożeniu długopisu Patryk Mataniak z chorzowskiego "Słowaka". Uczennice z liceum im. Wyspiańskiego w Tychach były w lepszych nastrojach. - Nie było tak źle. Zawsze jakaś szansa jest - dodawały sobie otuchy.
Wszystkich pogodziła Ola Mikołajczyk z Ostrowa Wielkopolskiego. Uczennica II LO im. Reymonta pomyliła się tylko dwukrotnie. I to ona zwyciężyła.
Dyktando było jednak tylko częścią imprezy. Organizatorzy nie zapomnieli o słowie mówionym i obrazie. Uczniowie wysłuchali wykładu dyrektora Biblioteki Śląskiej prof. Jana Malickiego i spotkali się z pisarzem Wojciechem Kuczokiem. W westybulu Sejmu Śląskiego można było obejrzeć wystawę "Uroda polszczyzny". Kilkadziesiąt fotogramów przedstawiało podobizny wielkich pisarzy, rękopisy noblistów i białe kruki na co dzień przechowywane w Bibliotece Śląskiej.
Honorowym patronem spotkania była minister edukacji Katarzyna Hall, która witając uczniów, przekonywała, że tam, gdzie się da, powinniśmy promować i popularyzować polski. - Mówię to, choć jestem nauczycielką matematyki - żartowała. Prof. Andrzej Markowski przekonywał, jak ważne jest pielęgnowanie polszczyzny, nie tylko wśród uczniów, ale też polityków i dziennikarzy. - To tak jak z narzędziem. Jak się o coś nie dba, to rdzewieje - mówił naukowiec.
W sukurs politykom i naukowcom przyszła również aktorka Grażyna Barszczewska, laureatka Dyktanda dla Aktorów i mistrzyni mowy polskiej. - Z językiem jest jak z powietrzem. Oddychanie jest dla nas tak naturalne, że o nim zapominamy. Nasza polszczyzna na tym traci. A przecież w tym języku możemy wyszeptać czułe słowo, opowiedzieć pikantny żart czy wygłosić płomienistą mowę - zachwalała polszczyznę aktorka.
Rada Języka Polskiego przygotowuje kolejne spotkania, przeznaczone dla innych grup wiekowych. - Robimy to, bo język polski potrzebuje pozytywnej promocji, a nie tylko piętnowania błędów. Chcemy prowadzić kampanię, która uświadomi nam wartość języka ojczystego w dobie globalizacji - mówiła wicemarszałek Bochenek.